5 złotych zasad gadania o seksie w związku

Wszyscy krzyczą o tym jaka to ważna komunikacja – jak to żeby mieć udany seks, trzeba ze swoją ważną osobą gadać o seksie. Ale jak to zrobić tak, żeby nie popsuć?

Swojego pierwszego języka uczymy się jako dzieci – zazwyczaj bezwysiłkowo, podświadomie, dla nas samych niezauważalnie. Czy pamiętacie czasy, kiedy brakowało Wam słów, by wytłumaczyć dorosłym, że jesteście głodni i mają Was natychmiast nakarmić? No właśnie.

Język dotyczący cielesności i seksualności często nie jest jednak elementem naszej edukacji w okresie dorastania. Dodatkowo, mówienie o seksie opiera się na wielu szerszych umiejętnościach komunikacyjnych – wyrażaniu swoich potrzeb, stawianiu granic, negocjowaniu – których też większość z nas nie była uczona. A poza tym, najtrudniej jest zawsze zacząć – co, siedzimy sobie, siedzimy, i nagle mam powiedzieć ‘słuchaj, a tak w ogóle, to czy ty lubisz seks analny?’.

“Uczenie się gadania o seksie jest trochę jak uczenie się języka obcego.”

Skoro gadanie o seksie nie jest jedną z posiadanych przez nas kompetencji językowych, to jak tę umiejętność zdobyć? Proponuję, by podejść do tej kwestii tak: uczenie się gadania o seksie jest trochę jak uczenie się języka obcego – nie ma co liczyć na to, że odbędzie się bezwysiłkowo, podświadomie i niezauważalnie. Potrzebujemy poznać zasady i słownictwo, mieć w zanadrzu użyteczne wyrażenia, wiedzieć jak z nich korzystać i przede wszystkim – znaleźć kontekst do ćwiczenia! (Taki jak na przykład mój cykl warsztatów Jesienne Treningi Rozwoju Seksualności 🙂 ).

Proponuję więc Wam dziś lekcję z języka obcego zwanego ‘gadanie o seksie z związku.’ 🙂

1. Gadaj o seksie nie uprawiając seksu

Kiedy spędzamy z kimś dużo czasu, gadamy na mnóstwo najróżniejszych tematów – o tym jak nam minął dzień, co tam Kaśka znowu wymyśliła w pracy, że znów nie ma na kogo głosować,  o tym co chcemy zjeść, a na co akurat nie mamy smaku, o tym, że polscy siatkarze się świetnie sprawili, o tym, co lubimy oglądać na Netflixie i o tym, że papier toaletowy ma wisieć w tę stronę, a nie w tę drugą.

Zadanie numer jeden: do tych codziennych tematów dorzuć seksualność.

Niekoniecznie swoją, niekoniecznie partnera/ki – seksualność w ogóle. Seksualność, cielesność, nagość, która otacza nas, wyskakując z co drugiej okładki kolorowego magazynu, z co drugiego trailera nowego filmu, z głównej strony każdego ‘poważnego’ portalu informacyjnego.

W tych właśnie otaczających nas treściach znajdziesz odpowiedź na pytanie ‘jak zacząć?’. Rozglądaj się po świecie, szukając ‘punktów zahaczenia, które pomogą Ci rozpocząć rozmowę. W kiosku, obok którego przechodzicie widzisz kolorową okładkę, która obiecuje nauczyć Cię ‘5 rzeczy w łóżku, dzięki którym on/a cię nigdy nie zapomni?’. Zatrzymaj się. Wskaż okładkę. Zapytaj: ej, jak myślisz, co tam dali na tę listę? a jakbyśmy razem pisali/ły taki artykuł, to co byśmy w nim napisali/ły?

W serialu, który razem oglądacie jest scena seksu? Porozmawiajcie o niej – o tym jak ją nakręcono, jakie emocje miała przekazywać, dlaczego te postacie są na siebie napalone i co robiły, co Wam się podobało (albo nie). Komentuj otaczający Was świat seksualności i zapraszaj drugą osobę do rozmowy.

“Rozglądaj się po świecie, szukając ‘punktów zahaczenia’, które pomogą Ci rozpocząć rozmowę.”

Takie gadanie o seksie w codziennych, nie-seksualnych sytuacjach ma wiele korzyści:

  • sprawia, że temat seksualności jest w Waszej komunikacji zawsze dostępny i otwarty – gdy gadanie o seksie staje się elementem codzienności, nie trzeba już ‘zbierać się na odwagę’, by o tym porozmawiać
  • z abstrakcyjnego gadania o seksie łatwo naturalnie prześlizgnąć się w bardziej osobistą perspektywę – przed chwilą rozmawialiśmy o pozycji seksualnej, która była w filmie, a teraz rozmawiamy o pozycjach, których sami/e chcemy spróbować
  • gdy mamy do przenegocjowania coś potencjalnie trudnego, znacznie skuteczniej jest rozmawiać o tym ‘poza łóżkiem’; zostawiając temat do czasu, gdy ‘sam wypłynie’ podczas seksu ryzykujemy, że będzie trzeba przerwać ‘w trakcie’, a poważne rozmowy znacznie trudniej jest przeprowadzać z nabrzmiałymi genitaliami 😉

Zahaczeń można też szukać z premedytacją! Na końcu tego artykułu znajdziesz trzy rzeczy, które mogą posłużyć jako wygodne ‘haczyki’ do gadania o seksie.

2. Wyłącz cenzurę

Nauczono nas, że seks to temat tabu, że wyrażanie swojej seksualności należy zostawić na czas samego aktu seksualnego, a nie chodzić po świecie i się seksualnie wyrażać na co dzień. Nauczono nas też, że niektóre sposoby wyrażania seksualności są lepsze niż inne – niektóre rzeczy są dobre i właściwe, a niektóre są złe i należy się ich wstydzić. Niestety bardzo często w procesie naszej seksualnej socjalizacji w tym drugim worku znalazło się znacznie więcej rzeczy niż w tym pierwszym. Żeby więc zacząć swobodnie mówić o seksie z partnerem/ką, dobrze jest najpierw wyłączyć swojego własnego wewnętrznego cenzora.

Przychodzi Ci do głowy coś seksualnego, na co masz chęć? Zanim jeszcze zaczniesz się zastanawiać jak to zakomunikować partnerowi/partnerce, już pewnie zdążysz wybić sobie z głowy mówienie o tym głośno – bo skoro do tej pory z nikim o tym nie rozmawiałaś/eś, to czy nie jest to najlepszy dowód na to, że się nie powinno? Więc znów nie gadamy, umacniając przekonanie, że się nie powinno. A skoro się nie powinno, to następnym razem kiedy pomyślimy – znów nie gadamy. Aaaa! Niech ktoś wyłączy to błędne koło, bo w głowie się kręci!

Pora przestać się cenzurować.

W seksualnej komunikacji w związku powstrzymaj odruch ocenianiazaczynając od siebie i swoich własnych myśli. Przychodzi Ci coś seksualnego do głowy? Nie oceniaj od razu tej myśli – zauważ, że przyszła i przywitaj się z nią. Zapytaj ją, czego chce, czego potrzebuje. Zbadaj ją – czy jest gotowa, by wyjść na światło dzienne? Jeśli tak, stwórz jej do tego warunki. Zadbaj o bezpieczną dla niej, dla Ciebie i dla rozmówcy atmosferę i obmyśl sposób, w jaki możesz wypuścić ją na świat.

A kiedy ktoś wypuści w Twoją stroną swoją własną myśl, zastosuj tę samą metodę. Uspokój swojego wewnętrznego cenzora – niech się tak nie ekscytuje: czy to dobrze, czy to źle? jak można o czymś takim mówić głośno? cóż to mówi o naszym związku!?

Zaproponuj cenzorowi, żeby zrobił sobie przerwę. Ty w tym czasie przywitaj myśl partnera/ki tak samo, jak witasz swoje. Podziękuj swojej ważnej osobie, że postanowiła się tą myślą z Tobą podzielić – być może była to dla niej trudna decyzja. I wspólnie zastanówcie się czego ta myśl potrzebuje.

Tym sposobem docieramy do zasady numer 3.

3. Skup się na potrzebach

Przypuśćmy, że marzy mi się, by mój partner podczas seksu pociągnął mnie za włosy. Znajduję ‘haczyk’, otwieram seks-rozmowę, wyłączam wewnętrznego cenzora i mówię o tym partnerowi. Niestety, partner nie jest zachwycony. Nie rajcuje go myśl o tym, że miałby kogoś ciągnąć za włosy.

Co możemy zrobić w tej trudnej sytuacji niekompatybilności?

Odpowiedzią jest właśnie skupienie się na potrzebach. Aktywności erotyczne, które nas podniecają czy ciekawią mają na nas taki a nie inny wpływ ponieważ zaspokajają jakieś nasze potrzeby. I jak to najczęściej bywa w życiu, jedną potrzebę można zaspokoić na wiele różnych sposobów. Jeżeli miałam zły dzień i potrzebuję wyładować napięcie, mogę na przykład: pójść pobiegać, pójść na siłownię, na rower, zadzwonić do przyjaciółki i wyżalić jej się za wszystkie czasy, sprowokować kłótnię z partnerem i skorzystać z okazji, by trzasnąć drzwiami, popłakać, pokrzyczeć uderzając poduszką w materac. Jedna potrzeba – wiele sposób jej zaspokojenia, a niektóre być może bardziej optymalne niż inne.

Z potrzebami seksualnymi rzecz ma się podobnie. Kiedy docieramy więc do sytuacji patowej, gdzie jedno z czas chce czegoś, czego drugie nie chce, spróbujmy wspólnie zidentyfikować potrzebę, która domaga się zaspokojenia. Jaka potrzeba stoi za chęcią bycia ciągniętą za włosy? Czy w tej myśli pociąga mnie element unieruchomienia, element bycia mocno ‘trzymaną’? Czy może chciałabym, żeby partner swoim ruchem kierował moją głową? Czy silne doznanie w innym rejonie ciała wzmaga u mnie przyjemność z penetracji?

Jeżeli otwierając rozmowę wiesz już jaka potrzeba stoi za Twoim pomysłem, podziel się tym z drugą osobą. Jeżeli jeszcze nie masz co do tego pewności, zewrzyjcie szyki i z poszukiwania potrzeby zróbcie zadanie zespołowe.

A kiedy uda się zidentyfikować potrzebę, zastanówcie się wspólnie nad tym w jaki inny – akceptowalny dla i Ciebie, i partnera/ki – sposób możecie tę Twoją potrzebę spełnić. Może spodoba mi się jakiś inny sposób unieruchomienia? Może partner będzie kierować mnie trzymając za brodę? Może moje ramię też lubi silne doznania? Jest tyle pięknych możliwości by zaspokoić tę samą potrzebę!

“Kiedy docieramy do sytuacji patowej, gdzie jedno z czas chce czegoś, czego drugie nie chce, spróbujmy wspólnie zidentyfikować potrzebę, która domaga się zaspokojenia. .”

4. Słuchaj, żeby zrozumieć

A skoro mówimy już o komunikowaniu konkretnych potrzeb, to przy tej okazji warto jeszcze zatrzymać się nad tym w jaki sposób reagujemy na to, co mówi druga osoba.

Wchodząc w interakcje z innymi ludźmi mamy naturalną tendencję do poszukiwania podobieństw i różnic. To często one służą nam za drogowskazy gdy staramy zorientować się czy ‘nadajemy z kimś na tych samych falach’. Wiele z naszych codziennych interakcji polega więc na wyszukiwaniu punktów styczności – bądź odwrotnie, punktów, gdzie nasze perspektywy na świat są rozbieżne.

– Jak ja nie znoszę takiej psiej pogody!
– Uch, ja też! Jest tak szaro i buro, że tylko pod koc bym się schowała.

*
– Nic dla mnie nie przebije ‘Gry o tron.’
– E tam, jakieś fantasy, ja wolę jeszcze raz obejrzeć od początku ‘Breaking Bad.’

*
– Patrz jaki ten sobie kupiłam.
– O, mam bardzo podobny!

*
– O, jest słony karmel! Ja chcę słony karmel.
– O, fuj.
*

Czy widzisz w tych dialogach pewną tendencję? Na pierwszy rzut oka – rozmawiają ze sobą dwie osoby. Ale jeśli przyjrzeć się uważnie – tak naprawdę w każdym dialogu każda z osób mówi tylko o sobie. Wypowiedź pierwszej osoby jest bodźcem dla drugiej, by ustosunkować się do danej informacji i podzielić się czymś dotyczącym jej samej.

Tego rodzaju komunikacyjny egocentryzm jest nam bardzo przydatny – pozwala nam sprawnie znajdywać to, co nas łączy i dzieli. Ale używany w nadmiarze ma jeden poważny feler – sprawia, że wszyscy uczestnicy interakcji są skupieni na samych sobie, przez co jest mniej miejsca na zrozumienie i budowanie bliskości.

Jak można to zrobić inaczej? Słuchaj po to, by po pierwsze zrozumieć drugą osobę, a dopiero po drugie by ustosunkować się do jej wypowiedzi. Jak mogłoby to wyglądać w praktyce?

*
– Jak ja nie znoszę takiej psiej pogody!
– Źle na ciebie wpływa?

*
– O, jest słony karmel! Ja chcę słony karmel.
– OK, lubisz słony karmel, to dostaniesz słony karmel. A czemu akurat słony karmel?
*

Skupienie się na zrozumieniu drugiej osoby w miejsce odnoszenia jej wypowiedzi do siebie otwiera nam drzwi do zwiększonej bliskości również w sytuacji, gdy nasze preferencje się różnią. W przypadku gadania o seksie drzwi te mogą prowadzić na przykład do wspomnianego wcześniej poszukiwania potrzeby, która kryje się za aktywnością seksualną, która nas interesuje.

*
– Chciałabym… chciałabym, żebyś pociągnął mnie za włosy.
– Naprawdę…? A… ten, no… dlaczego by ci się to podobało?
*

Tak więc następnym razem gdy Twoja druga osoba podzieli się z Tobą preferencją, której nie podzielasz, postaw priorytet na budowaniu bliskości i zanim wyrazisz własną preferencję, zadaj jej trzy pytania, by lepiej ją zrozumieć.

“Słuchaj po to, by po pierwsze zrozumieć drugą osobę,

a dopiero po drugie by ustosunkować się do jej wypowiedzi.”

5. Daj temu czas

Gadanie o seksie to nie jest jednorazowe przedsięwzięcie. Otwierając nowe tematy, proponując nowe aktywności, poszukując sposobów spełniania potrzeb swoich i drugiej osoby, daj sobie i jej/jemu czas. To, że dziś powiem partnerowi, że chciałabym być ciągnięta za włosy nie znaczy od razu, że musimy natychmiast wskakiwać do łóżka i rozpoczynać ciągnięcie. Nasze umysły, ciała i emocje mogą potrzebować czasu, by oswoić się z daną myślą, wyłączyć wewnętrznego cenzora, zrozumieć własne potrzeby i reakcje, znaleźć rozwiązania, które będą odpowiadać wszystkim zainteresowanym.

Jeżeli podczas danej rozmowy nie znajdujecie jeszcze wspólnej drogi, obiecajcie sobie, że pomyślicie o tym i umówcie się na powrót do tematu – na przykład za tydzień. Ustawcie sobie przypominajki w telefonach, żeby nie zapomnieć i podejmijcie znów temat, być może już z nowymi przemyśleniami i inspiracjami.

A w międzyczasie gadajcie o innych aspektach seksualności, bo to temat, który się nigdy nie kończy. 🙂

Trening intymności – zadanie dla Ciebie

3 propozycje punktów ‘zahaczenia’ z premedytacją 😉

Obejrzyjcie wspólnie serial ‘Easy‘ – każdy odcinek jest pełen inspiracji do relacyjno-seksualnych rozmów!

Porozmawiajcie o akcji Anji Rubik #sexedpl lub kupcie książkę i wspólnie ją poczytajcie.

Największe portale informacyjne nigdy nie zawodzą – codziennie znajdziesz w nich artykuł (poniżej gazeta.pl o tym, że pomidory zwiększają libido u mężczyzn :D), którym dla uciechy i rozmowy możesz podzielić się z drugą osobą.

Jak Wam się spodobało moje 5 złotych zasad gadania o seksie?

Co dodalibyście/łyście do tej listy?

Jakie przeszkody stoją na drodze do skutecznej komunikacji seksualnej w związku?

Jestem bardzo ciekawa Waszych przemyśleń!

Ściskam,
Agnieszka